FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie Karmelitańska cela 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
 
Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Spojrzenie Pana i nasze nawrócenie

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Karmelitańska cela Strona Główna -> Pisma

Małgorzata
Apostoł



Dołączył: 05 Paź 2006
Posty: 130
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Śro 13:24, 11 Lip 2007    Temat postu: Spojrzenie Pana i nasze nawrócenie
 
o. Rafał Myszkowski OCD

U Boga patrzeć, to kochać i obdarzać miłosierdziem, mówi św. Jan od Krzyża (Pieśń Duchowa 19,6; 31,Cool, a u człowieka?... U człowieka patrzeć, to często obserwować na chłodno, niekiedy nawet odzierać z godności, wyśmiewać lub praktykować rolę absolutnego władcy spoza szklanego ekranu.

Ludzkie postaci odarte z wnętrza i prezentujące się przed naszymi oczyma na ekranie telewizora lub komputera przyzwyczajają nas niebezpiecznie do płaskiego patrzenia na realne osoby towarzyszące nam z całym bogactwem swojego wewnętrznego świata w naszej codzienności.

U Boga patrzeć to kochać i obdarzać miłosierdziem. Jego spojrzenie nigdy nie jest obojętne. Jest zawsze zaangażowane, wypatrujące człowieka. Jezus, przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja... idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza i brata jego, Jana..., ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej... (Mk 1, 16; 19; 2, 14). Łatwo jest nam zrozumieć, że z życzliwością patrzy na prostych rybaków, czy jednak nas nie dziwi, że nie ma dla jego spojrzenia przeszkody, gdy dociera do Lewiego w komorze celnej, gdzie niesprawiedliwy poborca siedzi skupiony nad swym zyskiem?

Spojrzenie Jezusa ogarnie jeszcze wielu innych. Ogarnie na przykład św. Pawła, który, jak to bez ogródek określił św. Łukasz, siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich (Dz 9, 1). Jego spojrzenie przenika nawet przez ohydna kurtynę zdrady i pobudza do łez najtwardsze skały ludzkich serc (por. Łk 22, 61). Nie miej, więc, wątpliwości, że spojrzenie Jezusa przemieni także i ciebie...

U Boga patrzeć, to kochać.... Spojrzenie Jezusa wyznacza w naszym życiu kolejne etapy dorastania do ewangelicznej miłości. Chociaż możemy snuć rozważania o nawróceniu, to jednak siła tej przemiany, którą ono oznacza nie pochodzi z nas samych. Jej źródłem jest miłość Boga. W momencie duchowego spotkania naszych oczu ze spojrzeniem Jezusa, dokonuje się „wywrócenie na lewą stronę” wszystkich naszych teorii. Jezus nie pcha nas wcale w górnolotne uniesienia, ale otwiera nasze oczy na dobro będące w zasięgu naszych rąk. Przemienia nas miłością agape: zstępującą w konkrety życia, a nie katapultującą nas poza rzeczywistość.

Liturgicznie już jesteśmy nawróceni. Wraz z całym Kościołem wypowiadamy słowa, które są całkowicie wywrotowe: Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale. Te słowa są szalone i dlatego je lubię. Dziwię się, że wraz z wieloma innymi żyję jeszcze ich odwrotnością, ale bardzo chciałbym do nich dorosnąć i nawrócić się na ich pełną treść.

Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu.... Odwrotnością tych słów jest „straszenie” Panem Bogiem. Poza liturgią my często nie głosimy śmierci naszego Pana Jezusa Chrystusa. Głosimy Go tak, jak wyobrażał sobie św. Piotr, gdy chciał Mu wyperswadować szalone słowa o Krzyżu. „Taaak, mój Chrystus was osądzi!” – myślimy, gdy niepokorny świat uderza w nas osobiście, albo w ludzi Kościoła. Dopiero, gdy spotkamy Jezusa, jak ten sam św. Piotr, Jezusa idącego, by dać się jeszcze raz ukrzyżować ze swoimi braćmi, wtedy dopiero nasza „propaganda” przemienia się w prawdziwą Ewangelię... Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu.... Dopiero na Krzyżu zostało całkowicie zniweczone kłamstwo szatana. Oddemonizowany Bóg, wiszący pomiędzy łotrami, takimi jak ja... i ty.

Wyznajemy Twoje Zmartwychwstanie. Głoszenie oznacza przekaz, najczęściej w słowach, przekaz prawdy, tak jak ją rozumiemy. Wyznawanie jest związane z życiem, z postępowaniem. My często głosimy Jezusa, jak bohatera filmu z happy endem, który na końcu i tak wychodzi cało nawet z wybuchu bomby atomowej, bo się okazało, że przypadkiem miał na sobie kilkumetrowej grubości ołowiany kaftan. Wyznajemy jednak Jezusa jakby był martwy. Głosimy żywego, bo tak się nauczyliśmy, ale wyznajemy martwego, bo... „takie jest życie”, czytaj: „nie da się żyć według przykazań, według Ewangelii, bo nikt tak nie żyje. Nie da się żyć w czystości, nie da się nie myśleć tylko o pieniądzach, nie da się iść w niedzielę do kościoła, gdy się cały tydzień harowało” itp. itd. Wyznajemy Twoje zmartwychwstanie. Jego życie odnajdujemy tam, gdzie kończą się nasze pewności. Cudowne jest życie paschalne dziecka Bożego wyznającego Jezusa, żyjącego Jezusem, który zwyciężył śmierć grzechu.

I oczekujemy Twego przyjścia w chwale. Jeśli chlubię się Jezusem, który przeszedł przez śmierć i zmartwychwstał, jeśli z Nim codziennie zmartwychwstaję z mojego grzechu, z mojego przerażenia, z mojej izolacji itp., to nie mogę nie wypatrywać z radością Jego przyjścia. Gdy jednak moje życie jest wyznaniem martwego Boga, to słowa o Jego przyjściu tchną trupim zapachem przerażenia.

U Boga patrzeć, to kochać i obdarzać miłosierdziem. Ja wiem, Wybawca mój żyje! (Hi 19, 25). Nawrócenie możliwe jest tylko, gdy napotkamy wzrok Zmartwychwstałego i zobaczymy Jego chwalebne rany. Może przedsionkiem nawrócenia jest nasza tęsknota, pragnienie by umieć bardziej kochać? Pocieszające są słowa św. Jana od Krzyża ukazujące Boga jako Oblubieńca, którego skarga duszy tęskniącej dotyka w same źrenice oczu. Jak mówi nasz święty mistyk: Oblubieniec dusz nie może patrzeć długo na ich cierpienie w osamotnieniu (Pieśń Duchowa 11, 1). Nie jesteśmy wstanie zaaranżować tej chwili, gdy wzrokiem naszej duszy napotkamy wreszcie Jego spojrzenie, ale możemy być czujni. Tak ważne jest, by w chwili spotkania odpowiedzieć odważnie. Dlatego muszę uważać, by moje spojrzenie nie było „szklane” tzn. bezmyślne i bezduszne. Przenoszę, więc, wzrok z ekranu na żywe osoby. Może ich oczami patrzy na mnie Jezus? Napełniam swe spojrzenie kolorami przyrody, bo jak mówi św. Jan od Krzyża o stworzeniach, Bóg przyodziewa je swym spojrzeniem w piękno i napełnia weselem cały świat i niebiosa (Pieśń Duchowa 6,1). Może, więc, w nich napotkam Jego wzrok?

Przede wszystkim, wraz ze wspólnotą Kościoła, szybko wstaję po Przeistoczeniu w czasie Eucharystii, gdy Jezus zstępuje na ołtarz i zaprasza do uczestnictwa w Jego śmierci, bym mógł zmartwychwstać i żyć Jego życiem. Kiedy już stoję, patrzę na Jego uniżenie w Eucharystycznym Chlebie, a wiedząc, że i On na mnie patrzy, odpowiadam na tę tajemnicę wiary wraz z całym Kościołem: Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale!!!

„Głos Karmelu” (1/2007)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Karmelitańska cela Strona Główna -> Pisma
Strona 1 z 1

Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

 
Skocz do:  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Skin Created by: Sigma12
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Regulamin